Styl i smak Rembrandta
Od 26 października do 3 grudnia 2006 r. w warszawskim Muzeum Narodowym zobaczyć można było wystawę polskich zbiorów rysunków i rycin znanego twórcy niderlandzkiego - Rembrandta van Rijn. Pretekstem do tej ekspozycji była uroczyście obchodzona na całym świecie czterechsetna rocznica urodzin wielkiego artysty. Dnia 16 listopada 2006 r. razem z p. prof. Błachowicz wybraliśmy się tam całą klasą.
Tematyka wystawy, jak podkreślają sami organizatorzy, związana była z małą ilością dzieł holenderskiego malarza w polskich kolekcjach. Spore znaczenie miały jednak walory artystyczne szkiców Rembrandta. Organizatorzy chcieli uchwycić jego rysunek, pokazać warsztat twórczy, poprzez który rozwijał koncepcje niektórych rycin czy obrazów.
Zaopatrywane w daty powstania grafiki natomiast pozwalały dokładnie prześledzić rozwój artysty i nurty, jakim ulegał w swojej twórczości.
Na wystawie obecne były także prace nauczycieli i uczniów Rembrandta, pozwalające uchwycić pełen wymiar jego twórczości, a plansze z informacjami o malarzu pomagały zrozumieć, jak powstał styl mistrza i jak się on zmieniał.
Sama ekspozycja podzielona została na dwie główne części. Pierwsza to prace artystów z kręgu niderlandzkiego malarza. Owe dzieła jeszcze przed pięćdziesięcioma latami przypisywano Rembrandtowi. Drugą część ekspozycji stanowiły zaś rysunki i grafiki samego mistrza.
Na początku przedstawieni zostali nauczyciele, u których Rembrandt uczył się malarskiego rzemiosła. Jest to o tyle ważne, że ich wskazówki miały później wpływ na ucznia nawet, gdy stał się już samodzielnym twórcą. Kształciły bowiem jego styl i smak. Pierwszym mistrzem Rembrandta był Jacob von Svavenburgh, którego obraz Eneasz w zaświatach mogliśmy podziwiać na wystawie, następnym - holenderski malarz Pieter Lastman.
Oglądając jego dzieła zaobserwowaliśmy ich dramatyczną ekspozycję i teatralne gesty postaci (taka jest np. Uczta u Estery). O ogromnym wpływie, który na Rembrandta wywarł Lastman świadczy przede wszystkim zamiłowanie twórcy do motywów zaczerpniętych z Biblii.
Następnym elementem wystawy był dział poświęcony uczniom Rembrandta, takim jak Gerrit Don czy Isaac de Jiuderville. Przedstawiony został też sposób, w jaki mistrz kształcił swoich uczniów. Specyficzną częścią nauki były tronie, czyli studium charakterystycznej postaci. Uczniowie wprawiali rękę rysując portrety - często także na zamówienie klientów - podpisywane później nazwiskiem mistrza.
W części trzeciej oraz czwartej zaprezentowana została pozawarsztatowa działalność Rembrandta oraz oddziaływanie jego dzieł na malarzy spoza Holandii. Mistrz miał swoich naśladowców w całej Europie, niektórzy niesłusznie uważali się nawet za jego uczniów. W tej części ekspozycji zobaczyć mogliśmy m.in. obraz Przybicie do krzyża, którego autorem był śląski malarz Michael Willmann, czy też Obrzezanie Chrystusa Leonarta Kramera.
Inny charakter miała ostatnia część wystawy. Stanowiły ją bowiem rysunki i ryciny samego Rembrandta. Spod jego ręki wyszła ogromna ilość szkiców. Jeden z najbardziej obszernych katalogów dzieł twórcy, autorstwa Otto Benescha, zawiera ich blisko 1400. Całkowity dorobek holenderskiego malarza szacuje się natomiast na około 2000 rysunków.
Chociaż wiele z nich przypisuje się uczniom Rembrandta, to i tak daje to szansę dokładnej analizy rozwoju talentu mistrza. Jak to określił historyk sztuki Max Friedländer, rysunki były dla artysty "rozmową z samym sobą. Poprzez szkic mógł zaplanować projekt swojej pracy. Rozwiązania zastosowane w rysunku często później wykorzystywał w obrazach
Odpowiednio wyeksponowane zostały również ryciny, jako bardzo ważne w twórczości Rembrandta. Stanowiły pole do popisu tak wszechstronnego artysty. Rembrandt lubił wszelkie eksperymenty w technikach wykonywania prac. Stosował nietypowe metody szkicu, między innymi tzw. technikę suchej igły. Uzyskiwał dzięki temu ciekawe efekty, co mogliśmy podziwiać m.in. na rycinie zatytułowanej Trzy krzyże.
Rembrandt w swoich pracach nie unikał tematów z życia codziennego, czy też przedstawiania osób niższego stanu, czego przykładem może być rycina Kobieta smażąca placki. Artysta lubił też rysować autoportrety, często w co najmniej dziwnych pozach jak Autoportret w berecie - Rembrandt zdziwiony, czy Autoportret z otwartymi ustami - Rembrandt krzyczący.
Z pewnością wizyta w Muzeum Narodowym była wartościową lekcją, z której wiele można wynieść. Jest to doskonałe uzupełnienie wiadomości z zajęć języka polskiego czy historii, a sposób przedstawienia zbiorów dał nam możliwość kompleksowego przeglądu twórczości Rembrandta, poznania osób, które wywarły na nią wpływ oraz uczniów mistrza.
przygot. Mariusz Banaś, kl. II c w r.szk. 2006/2007
|