Sukces żółtodziobów
"Kompletnie nieznany reżyser" nie
kończył żadnych filmowych uczelni, krótko studiował realizację w telewizyjnej łódzkiej
Filmówce, dłuższy pobyt odbył w warszawskiej Akademii Filmu i Telewizji. Najlepszym
nauczycielem były dla niego filmy, oglądane w ogromnych ilościach, i życie. "Rezerwat"
to debiut Łukasza Palkowskiego jako reżysera, ale i scenarzysty, jeden z najlepszych
w ciągu ostatnich lat Nie trzeba być profesjonalnym krytykiem filmowym, aby dostrzec
jeszcze coś innego - szczerość, całkowity brak koloryzacji.
"Rezerwat" dla Pawła Sobczyka
odpowiedzialnego za zdjęcia, Pawła Witeckiego - montażysty, to również pierwszy kinowy
film, dla Sebastiana Krajewskiego (muzyka)- drugi. Sonia Bohosiewicz, aktorka Starego
Teatru z Krakowa, do tej pory w swoim dorobku filmowym ma wyłącznie kilka
nieistotnych epizodów, podobnie Marcin Kwaśny, tu także współscenarzysta. Widać więc,
że "Rezerwat" to film tak naprawdę "żółtodziobów" kinematografii, ale być może właśnie
ta świeżość przyczyniła się do ich sukcesu.
Pomysł na komedię, jak w większości
przypadków, został zaczerpnięty z życia i osobistych doświadczeń. Grający główną rolę
Marcin Kwaśny wyprowadził się parę lat temu na prawy brzeg Wisły i podobnie jak dla
głównego bohatera warszawska Praga stała się dla niego miejscem fascynującym o unikatowym klimacie.
"Rezerwat" jest to historia w konwencji
pół żartem, pół serio jednej z kamienic na warszawskiej Pradze i jej mieszkańców.
Pewnego dnia pojawia się tam młody fotograf (Marcin), ktoś z zewnątrz. Po rozstaniu
z dziewczyną wprowadza się do podupadłej kamienicy i w zamian za kilka miesięcy
darmowego wynajmu przyjmuje zlecenie właściciela - wykonanie zdjęć ilustrujących fatalny stan
posesji. Marcin, fotografując praską architekturę i swoich nowych sąsiadów, wchodzi w tamten
świat, odkrywa w nim magię, coś wyjątkowego i w niedługim czasie staje się jego częścią.
Zauroczony sąsiadką - prostą dziewczyną, fryzjerką Hanką, trafia na czarną listę porywczego
kryminalisty Ryśka. Przewodnikiem po praskiej rzeczywistości zostaje miejscowy łobuz, Grzesiek,
dla którego młody fotograf staje się autorytetem, choć na początku swoją sympatię wyraża
w specyficzny sposób. Cała seria zdarzeń zmienia życie młodego fotografa, przysparza mu
nowych wrogów, ale jednocześnie przyjaciół, tych prawdziwych.
Istotną rolę grają obrazy, zdjęcia.
Każda fotografia jest opowieścią, etapem historii kogoś lub czegoś. Umiejętność robienia dobrych
zdjęć jest sztuką, dla której standardy wyuczane i wymagane na wyższych uczelniach są
trucizną. Zabijają swobodę interpretacji, indywidualne spojrzenie na świat. Możemy więc
w filmie doszukać się motywu z doświadczenia samego Palkowskiego, on również nie
jest reżyserem z dyplomem i widzimy tego efekt.
Nie zapominajmy o fantastycznej grze
aktorskiej Marcina Kwaśnego, Soni Bohosiewicz, Bożeny Adamek czy Artura Dziurmana. Stworzyli oni
pełnokrwiste postacie, żywych ludzi, starego fotografa pasjonata, kioskarki, czy "grecki chór"
pijaczków?. Osobliwością mieszkańców owej kamienicy jest prostota myślenia, nie ma tu miejsca
na drugie dno, połowiczną prawdę. Wszystko jest czarne, albo białe, nie ma szarości.
To miła odmiana po aniołach chodzących po ziemi, które są uosobieniem pięknych wartości,
idei, albo postaci złych do szpiku kości.
Nie zapominajmy także o wspaniałej
ścieżce dźwiękowej i co najmniej oryginalnych piosenkach. Mam tutaj na myśli "Piosenkę
o kwiatach", która mogłaby zawalczyć nawet o pierwsze miejsca list przebojów. Film na
pewno jest wart obejrzenia i pieniędzy wydanych na bilety.
przygot.Patrycja Dominiak, kl.Ic w r. szk. 2007/2008
|