Pasja, czyli Męka Pańska
O "Pasji" było głośno jeszcze przed
jej sfilmowaniem. Czy tylko katolicy zrozumieją ten film i jego przesłanie?
Nie, chociaż słyszałem i czytałem też inne opinie. Pomimo tego, że poświęcony
jest wydarzeniom z Biblii, jest on uniwersalny i właśnie tak mówi o miłości,
poświęceniu, odwadze, godności...
Gdy świat obiegła wiadomość,
że Mel Gibson zamierza zekranizować ostatnie godziny z życia Jezusa, wielu
już wtedy ustosunkowało się negatywnie do tego przedsięwzięcia, mając w
świadomości kontrowersje, jakie wywołał Martin Scorsese "Ostatnim kuszeniem
Chrystusa". Jednak piekło rozpętało się dopiero wtedy, gdy krytycy nielegalnie
zdobyli kopie scenariusza i na tej podstawie organizacje żydowskie uznały, że
film może spowodować wzrost nastrojów antysemickich, środowiska katolickie
obawiały się, że produkcja ta za bardzo skupia się na fizycznym cierpieniu
Jezusa, a bibliści wytykali, że "Pasja" odbiega od faktów historycznych.
Gibson bronił się jak mógł, lecz media atakowały coraz silniej, oskarżając
reżysera o antysemityzm, a nawet bluźnierstwo. Z tego powodu wiele wytwórni
filmowych nie zgodziło się na dystrybucję "Pasji". Zmusiło to Mela Gibsona do
sfinansowania "z własnej kieszeni" całego projektu. I tak powstał jeden z
najważniejszych filmów naszych czasów.
Jako ateista nie byłem z początku
zainteresowany całym przedsięwzięciem. Myślałem, że powstał kolejny standardowy i
"cukierkowy" film o Zbawicielu - poprawny, nierówny i nudny. Jednak w momencie,
gdy zaczęto tak dużo mówić o "Pasji", jako kinomaniak musiałem się nim zainteresować.
Dochodziły mnie plotki o nadzwyczajnym realizmie i naturalizmie filmu, odzwierciedlającym
efekty biczowania i katowania człowieka, pokazującym jego cierpienia. Media wręcz straszyły,
że "Pasja " budzi obrzydzenie, odrazę i uczucia antyżydowskie. Moja uwagę zwróciła
sprzeczność informacji. Doszedłem do wniosku, że zobaczę ten film, nie zważając na opinie.
Tłumy w kinie, wśród nich niewiele młodzieży
(przeważającą część widowni stanowiły osoby starsze oraz duchowne) przyczyniły się do komfortu
oglądania. Zgasło światło, pojawiło się logo kina i przez dziesięć minut wyświetlano reklamy
oraz zwiastuny nadchodzących filmów. Kiedy rozpoczęto projekcję "Pasji", na sali zapanowała
grobowa cisza. W ciągu dwóch godzin Gibson przedstawił aresztowanie Jezusa w Ogrodach
Getsemani, zdradę Judasza, przesłuchanie u Piłata, biczowanie, Drogę Krzyżową oraz
Zmartwychwstanie. Seans się zakończył, światła zapaliły, a smutny, zszokowany, wzruszony,
miejscami płaczący tłum milczących ludzi skierował się ku wyjściu.
W drodze powrotnej do domu wiele rozmyślałem
o tym, czego doświadczyłem. Przedstawiono mi historię człowieka, gotowego oddać własne życie
za miłość i wolność, za swoje przekonania i wierzenia. Swoją śmiercią dał on świadectwo odwagi
i poświęcenia, choć miał wiele okazji, by odrzucić to, w co wierzył i tym samym uratować własne
życie. Postąpił jednak honorowo. Reżyser nie skupił się tylko na wątku człowieka kierującego
się podstawowymi i najcenniejszymi wartościami w swoim życiu, lecz ukazał również potęgę
więzów rodzinnych - miłość syna i matki. Retrospekcje, ukazujące wydarzenia z życia młodego
Jezusa, były najbardziej wzruszającymi momentami filmu.
Wielu krytyków pomija wątek zdrady i śmierci
Judasza, który został pokazany przez Gibsona wymownie i wręcz brawurowo. Co do scen
biczowania Jezusa, prawdą jest, że zostały one pokazane bardzo naturalistyczne, ale uznaję
to za zaletę obrazu, ponieważ we wcześniejszych ekranizacjach ukazywano Go na krzyżu z
symbolicznie zakrwawionymi rękami, stopami. Takie przedstawienie było nieprzekonujące.
Tutaj widzimy zaś człowieka, który przeżył niewyobrażalne męczarnie cielesne i widzimy
ich efekt. Uzmysławiamy sobie w tym momencie, jaki wymiar miało poświęcenie Jezusa, a
zarzut o przedstawienie większej męki fizycznej niż duchowej jest absurdalny, ponieważ
za każdym razem, gdy na ekranie pojawiało się uosobienie Szatana, Jezus staczał z nim
wewnętrzną walkę, ale znosił katusze przede wszystkim jako człowiek.
Nadszedł czas, abym poświęcił kilka zdań
"sławnemu" antysemityzmowi, którym film miał rzekomo emanować. I chociaż niektórzy na
pewno zinterpretują obraz Gibsona jako antyżydowski, nie tylko ja odrzucam tę teorię.
W "Pasji" nie ma nic z antysemityzmu. Faktem jest, że to Żydzi domagali się ukrzyżowania
Chrystusa, ale też Żydzi Go opłakiwali, współczuli Mu, czy też wręcz pomagali. Każdy naród
posiada niechlubne wydarzenia w swojej historii. Kim Gibson miał zastąpić rozsierdzony
tłum Żydów, skoro rzecz się wydarzyła w Jerozolimie? Przecież gdyby reżyser dopuścił
się jakichkolwiek zmian w tej sferze, to przypuszczam, że jeszcze mocniej zarzucano
by mu, że odbiega od faktów historycznych. Czy Niemcy powinni cenzurować lub zakazywać
filmów o II wojnie światowej tylko dlatego, że stawiałoby to ich w złym świetle? Każdy
reżyser ma prawo wyrażać własne zdanie i to właśnie zrobił Gibson.
Czy tylko katolicy zrozumieją ten film i
jego przesłanie? Nie, chociaż słyszałem i czytałem też inne opinie. Pomimo tego, że
poświęcony jest wydarzeniom z Biblii, jest on uniwersalny i właśnie tak mówi o miłości,
poświęceniu, odwadze, godności ...
Mam żal do mediów, które próbowały zastraszyć
ludzi. Uważam, że "Pasja" jest filmem obowiązkowym dla każdego człowieka, a zwłaszcza
katolika, ponieważ wydaje mi się że obecnie religia została zepchnięta na drugi plan życia
codziennego, że panują teraz czasy zagubienia i niepewności, a Mel Gibbon przedstawił to,
co trudno sobie wyobrazić podczas czytania fragmentów Biblii. Myślę, że dzięki temu zrozumiano
i zobaczono, co oznacza "cierpiał za nasze grzechy".
przygot. Maciek Szydłowski kl. IIc (LO)
|