Strona główna - Historia - Kto jest kim? - Aktualności - Nasi Goście - Symbole - Imprezy - Biblioteka - Po lekcjach - Rekrutacja - Kontakt

"BALLADA O STACHU"

    Ballada kojarzy mi się z utworem pełnym romantyzmu. Wszystko jest w niej magiczne i jednocześnie prawdopodobne. Fikcja miesza się w niej z rzeczywistością i może dlatego ballady są takie piękne.

    Ballady są piękne. Najpiękniejsze wśród ballad są natomiast te, którymi one nie są. Brzmi to zawile, ale spróbuję wszystko wyjaśnić.

    Skoro ballady to utwory, w których rzeczywistość miesza się z fikcją, to najpiękniejsze są te, które opowiadają o rzeczywistości, nie mieszając do niej fikcji, a jednak mimo owych starań bez przerwy to czyniące. Innymi słowy najpiękniejsze ballady to te utwory, których autorzy nie myśleli nawet o napisaniu ballady, a i tak im się to udało.

    Moim zdaniem najlepiej w roli utworu, który jest balladą, a miał nią nie być jest autobiografia. Jak wiadomo, autorem jest ten sam człowiek, który jest jej bohaterem.

Czy ktokolwiek potrafi sam siebie dobrze ocenić? Wydaje mi się, ze nie leży to w mocy ludzkiej i każdy autor autobiografii koloryzuje nieco fakty z przeszłości. Robi to niekoniecznie celowo, ale czasem zupełnie przypadkiem, albo przez luki w pamięci. W każdym razie każda autobiografia jest swojego rodzaju balladą o jej autorze.

Postać Stanisława Grzesiuka kojarzona jest z prostym, ale niezwykle kolorowym życiem zwyczajnego chłopaka mieszkającego w jednej z dzielnic Warszawy. Dzieje się tak za sprawą jego książek napisanych niezwykle lekkim językiem. Opowiadają one niekiedy o rzeczach strasznych i trudnych, ale robią to zawsze w sposób wesoły.

O jednej z nich jest właśnie ta recenzja. "Boso, ale w ostrogach" jest zapisem z lat dzieciństwa i dojrzewania Stanisława Grzesiuka. Przedstawia jego przygody i przyjaźnie. Jest w pewnym stopniu autobiografią autora.

Przedstawia świat zamknięty do granic jednej dzielnicy. Wszystko dzieje się w nim jak w normalnym świecie. Są więc namiętności, dramaty, chwile szczęścia i strachu, zabawy, przyjaźnie, miłości i wojny. Wszystko to w promieniu jednej tylko dzielnicy.

Książka opowiada o jednej, najważniejszej zasadzie. O lojalności wobec swoich - czyli tych z dzielnicy. Mówi o lokalnym patriotyzmie i o przyjaźni ludzi, których połączyło miejsce zamieszkania.

"Boso, ale w ostrogach" traktuje o przyjaźni, jako wartości nadrzędnej. Jest ważniejsza od szkoły, pracy i własnego dobra. Gdy jeden z przyjaciół ma kłopoty, trzeba mu pomóc. Nie można postąpić inaczej.

Obraz świata przedstawionego w książce Stanisława Grzesiuka jest na wskroś romantyczny. Wszystkich łączy przyjaźń, te same wartości, zasady i idee, a gdy pojawia się niebezpieczeństwo, bohaterowie stawiają mu wspólnie czoła. Nikt się nie wyłamuje i razem zwyciężają.

Stanisław Grzesiuk opisał rzeczywistość. Był jej obserwatorem i wszystko, co zauważył i przeżył zawarł w swojej książce. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że opisane w niej zdarzenia, a raczej powody ich zajścia, mają w sobie coś nie z tego świata, coś magicznego.

Pisząc o tym, co widział, Stanisław Grzesiuk nie uciekł (może nie chciał?) od elementów baśniowych zawartych w jego książce. Nie obniża ten fakt w jakikolwiek sposób wartości książki pt.: "Boso, ale w ostrogach".

Czyni zeń jedynie, w jakimś stopniu, balladę o Stachu. Równym chłopaku z Czerniakowa, dla którego ferajna stała się drugą rodziną.

Po lekcjach

Filharmonia
Narodowa


2005/2006

2004/2005

2003/2004

koła zainteresowań

Pakiet Informatyczny

Pakiet Kulturalny

teatr

kino

wykłady

spotkania

wycieczki literackie

muzeum

filharmonia

książki

wolontariat

Młoda Filharmonia

Bank Żywności

Góra Grosza

Historia Olimpiad
Specjalnych


Igrzyska w Irlandii
2003


gimnastyka korekcyjna

zestaw ćwiczeń

Strona główna - Historia - Kto jest kim? - Aktualności - Nasi Goście - Symbole - Imprezy - Biblioteka - Po lekcjach - Rekrutacja - Kontakt