Strona główna - Historia - Kto jest kim? - Aktualności - Nasi Goście - Symbole - Imprezy - Biblioteka - Po lekcjach - Rekrutacja - Kontakt

Rosyjskie kompozycje pod chińską batutą z kanadyjskim solistą w Warszawie

     W piątek, 25 listopada br. klasa Ic wraz z wychowawczynią p. Elżbietą Błachowicz udała się do warszawskiej Filharmonii Narodowej na koncert symfoniczny, który był o tyle ciekawy, że składały się nań dwa bardzo rzadko wykonywane dzieła: Koncert wiolonczelowy e-moll op. 125 Sergiusza Prokofiewa oraz Symfonia Manfred op. 58 Piotra Czajkowskiego. Orkiestrę Filharmonii Narodowej prowadził wybitny chiński dyrygent En Shao.

     Dość rzadkie wykonywanie Koncertu wiolonczelowego Prokofiewa można zapewne tłumaczyć faktem, iż jest on jednym z najtrudniejszych utworów wiolonczelowych, któremu niewielu współczesnych wykonawców jest w stanie stawić czoła. Rozbudowane partie solowe stanowią nie lada wyzwanie nawet dla wybitnego wiolonczelisty. Zadaniu temu wzorowo sprostał kanadyjski wiolonczelista Gary Hoffman. Występował on wielokrotnie podczas koncertów prowadzonych przez samego Rostropowicza, a jego światowa kariera rozpoczęła się od zwycięstwa w Konkursie Rostropowicza w 1986 roku. Wprawiające w osłupienie i budzące zachwyt pląsy palców wykonawcy na całej możliwej długości strun instrumentu były bardzo widowiskowe i wręcz ekstremalnie trudne do wykonania. Zlany potem i z rozwianym włosem Hoffman całkowicie dał się ponieść muzyce. Po zakończeniu Koncertu publiczność nagrodziła go zasłużoną burzą braw.

     Drugą część koncertu wypełniła Symfonia Manfred Piotra Czajkowskiego, utwór należący do muzyki programowej, odnoszący się do postaci Manfreda, tytułowego bohatera dramatu Byrona, nękanego skomplikowanymi psychicznymi cierpieniami. Ciężki, monumentalny, ukazujący całą moc orkiestry symfonicznej i momentami przygniatający jej potęgą wywołał burzliwe emocje. Również u dyrygenta, En Shao, który bardzo dynamicznie kierował orkiestrą, żywiołowo gestykulował, wyginał się we wszystkich możliwych kierunkach i porozumiewał się z orkiestrą za pomocą długiego „szuuu!”. Poza tym tak wczuł się w muzykę, że nawet nie potrzebował partytury do kierowania orkiestrą. W dowód uznania, niezgodnie ze zwyczajem, publiczność nagradzała go brawami również w przerwach utworu (przynajmniej tak było w sobotę 26 listopada, gdy ja „odrabiałem” nieobecność w Filharmonii dzień wcześniej) i nawet nie wywołało to zgorszonych spojrzeń melomanów. Cały utwór robił nie mniejsze wrażenie niż poprzedni, a dyrygent wraz z orkiestrą otrzymał zasłużone brawa.

     Poza tym potwierdziło się powiedzenie, że muzyka nie zna granic: usłyszeliśmy w Polsce rosyjskie kompozycje pod chińską batutą z kanadyjskim solistą. I wszystko było doskonałe.

przygot. Franciszek Płóciennik kl. Ic w r.szk. 2005/2006

Po lekcjach

Filharmonia
Narodowa


2005/2006

2004/2005

2003/2004

koła zainteresowań

Pakiet Informatyczny

Pakiet Kulturalny

teatr

kino

wykłady

spotkania

wycieczki literackie

muzeum

filharmonia

książki

wolontariat

Młoda Filharmonia

Bank Żywności

Góra Grosza

Historia Olimpiad
Specjalnych


Igrzyska w Irlandii
2003


gimnastyka korekcyjna

zestaw ćwiczeń

Strona główna - Historia - Kto jest kim? - Aktualności - Nasi Goście - Symbole - Imprezy - Biblioteka - Po lekcjach - Rekrutacja - Kontakt