| Dzieje sceniczne utworów Juliusza Słowackiego | | Drukuj | |
|
Piątkowy wykład 18 grudnia, którego mogły wysłuchać w Muzeum Teatralnym klasy IIb i IIc z p. prof. E. Błachowicz dotyczył teatralnych wystawień dzieł Juliusza Słowackiego, jednego z trzech wieszczów narodowych, autora dwudziestu ośmiu dzieł dramatycznych. Profesor Henryk Rogacki z Akademii Teatralnej do wielkich polskich dramaturgów zaliczył także Stanisława Wyspiańskiego, a jego „Wesele” uznał za arcydramat. Juliusz Słowacki był jedynym spośród wielkiej trójki romantyków, który już za życia doczekał się teatralnej adaptacji swojego dzieła. Sam artysta nigdy się jednak o tym nie dowiedział, gdyż inscenizacja „Mazepy” nie odbyła się w Polsce, lecz w Budapeszcie w 1847 roku. W naszym kraju próby wystawienia utworów Słowackiego podjęto dopiero po śmierci poety. Sięgano głównie po tragedie historyczne, takie jak „Mazepa”, którego polska prapremiera odbyła się w 1851 r., oraz „Maria Stuart” (tytułową bohaterkę podczas prapremiery w 1872 r. grała Helena Modrzejewska). Cenzura oraz ograniczenia, jakie stwarzał ówczesny teatr uniemożliwiały dokonania adaptacji największego dramatu Słowackiego, czyli „Kordiana” oraz dramatów mistycznych m.in. „Księdza Marka ” i „Snu srebrnego Salomei”. Przez dłuższy czas panowało nawet powszechne przekonanie, że nie da się stworzyć z nich dzieł scenicznych. Sam artysta przez długi czas pozostawał w cieniu uwielbianego Mickiewicza. Sytuacja uległa zmianie dopiero na przełomie XIX oraz XX wieku wraz z Wielką Reformą Teatru. Teatr zaczęto wówczas traktować jako samodzielną sztukę. Zasadniczo zmieniła się scenografia teatralna oraz gra aktorska. Przeobrażeniu uległa także pozycja oraz rola reżysera, który wcześniej pozostawał w cieniu wielkich gwiazd aktorskich. Reforma sprawiła, że stał się on głównym twórcą teatralnym, mającym największy wpływ na kształt inscenizacji. Takie innowacje umożliwiły realizację śmiałych wizji artysty wymagających odpowiedniego przygotowania technicznego i artystycznego. Wszystko to sprawiło, że na przełomie wieków teksty wieszcza zaczęły zdobywać rozgłos jako dzieła teatralne. Po raz pierwszy „Kordiana” wystawiono w 1899 r. na deskach krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego. Spektakl reżyserował Józef Kotarbiński. W Krakowie przedstawiono również po raz pierwszy wspomniane wcześniej dramaty mistyczne i „Fantazego”. „Kordian” oraz pozostałe wybitne dzieła zostały jednak docenione w pełni dopiero w pierwszej połowie XX wieku. Twórczość Słowackiego wywarła ogromny wpływ na twórców Młodej Polski, dla których stał się on pewnego rodzaju patronem. Opublikowana w 1901 roku książka Ignacego Matuszewskiego „Słowacki i nowa sztuka” jest najlepszym przykładem tego, jak bardzo Słowacki był ceniony przez ówczesnych twórców. Matuszewski gloryfikował w niej polskiego wieszcza i wskazywał na podobieństwa między jego filozofią a światopoglądem artystów młodopolskich. Tadeusz Boy- Żeleński ówczesną fascynację twórczością poety określił takimi słowami : „Mickiewicz to był niejako ślubny mąż; zdradzało się go ze Słowackim”. Do późniejszych głośnych inscenizacji należały m.in. dzieła Leona Schillera, który rozwinął koncepcję teatru monumentalnego. Opierając się na „Kordianie” i „Księdzu Marku”, w 1927 r. zorganizował on na rynku Starego Miasta w Krakowie plenerowe przedstawienie pt. „Królowi duchowi w dniu jego powrotu”. Na deskach Teatru Polskiego Schiller zrealizował natomiast kolejny dramat mistyczny: „Samuel Zborowski”. Po dzieła wieszcza sięgali również W. Horzyca oraz Juliusz Osterwa, który przedstawił m. in. „Księcia Niezłomnego” wg Calderona w formie plenerowej inscenizacji. W 1965 roku ten sam dramat, realizowany w konwencji „teatru ubogiego”, przeniósł na deski teatralne Jerzy Grotowski we wrocławskim Teatrze Laboratorium,. W II połowie XX wieku eksperymentowano również z „Balladyną” oraz „Kordianem”. Jeżeli chodzi o pierwszy dramat, to najbardziej odważną inscenizacją było przedstawienie z 1974 r. w reżyserii Hanuszkiewicza. Artysta stworzył potem równie kontrowersyjną inscenizację „Kordiana”. W jego przedstawieniu bohater wygłaszał swój słynny monolog stojąc na drabinie. Oba dramaty zyskały w XX wieku miano utworów, które powinny znaleźć się w repertuarze każdego dobrego teatru, po jakie sięgają również współcześnie twórcy. Najbardziej aktualnym przykładem jest inscenizacja „Balladyny” w Teatrze Wielkim w reżyserii Adama Tyszkiewicza. oprac. Anna Orzechowska, kl. IIa |