|
Pierwszym punktem naszej wyprawy była Rydlówka, znajdująca się w Bronowicach, na peryferiach Krakowa. W tym niepozornym domku mieszkał zarówno Włodzimierz Tetma-jer (młodopolski malarz, przyrodni brat słynnego poety, Kazimierza), jak i Lucjan Rydel, pierwowzór Pana Młodego z Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Tam też odbyło się tytułowe wesele.
Tych (i wielu innych) interesujących informacji udzieliła nam pani Maria Rydlowa – żona wnuka Lucjana Rydla. Zwiedzając domek, obejrzeliśmy pokój urządzony według wska-zówek zawartych w dramacie Wyspiańskiego.
Zmierzając w kierunku Domu Towarzystwa Lekarskiego, zatrzymaliśmy się obok Teatru Miejskiego im. Juliusza Słowackiego, z którego historią zaznajomiła nas pani przewodnik.
We wspomnianym Domu Towarzystwa Lekarskiego podziwialiśmy witraże Stanisła-wa Wyspiańskiego (m.in. Apollo - System słoneczny Kopernika), a także pomieszczenia styli-zowane wg zamysłu artysty (np. motyw liści kasztanowca powtarzający na się balustradzie i ścianach holu).
Przemierzając ulice Krakowa, mieliśmy okazję oglądać domy, w których mieszkali młodopolscy twórcy.
Następnie udaliśmy się do kościoła oo. franciszkanów, gdzie również znajdują się witraże zaprojektowane przez Wyspiańskiego (np. Stygmatyzacja św. Franciszka, Św. Franci-szek, Błogosławiona Salomea oraz Bóg Ojciec - Stań się!). W tym czasie trwały próby chóru przygotowującego się do obchodów triduum paschalnego, którym się przysłuchiwaliśmy.
Kolejnym miejscem, które zrobiło na nas ogromne wrażenie, było Muzeum Stanisława Wyspiańskiego. Zobaczyliśmy wiele szkiców witraży oraz portretów, przedstawiających ważne wydarzenia i postacie z życia młodopolskiego twórcy. Zafascynowała nas też makieta Krakowa, obrazująca stan sprzed wojny. Wizyta w muzeum kolejny raz przekonała nas o niezwykłej wszechstronności twórczości Stanisława Wyspiańskiego.
Nieco głodni i zmęczeni, udaliśmy się na pyszne ciastka do Jamy Michalikowej (pani przewodnik zapoznała nas też pokrótce z dziełami znajdującymi się w tym niecodziennym muzeum).
W czasie wolnym wiele osób udało się do Kościoła Mariackiego (zapewne pomodlić się o temat maturalny z Wesela); spróbowaliśmy też słynnych krakowskich bajgli.
Potem udaliśmy się na Dworzec Główny, skąd wróciliśmy do Warszawy. Wycieczka wszystkim się bardzo podobała (tu należą się wielkie podziękowania dla pań profesor oraz pani przewodnik za ciekawy plan wycieczki i świetną organizację) i tylko żałujemy, ze to już ostatnia...
Kasia Gniadzik i Kasia Ochman, kl.IIIc
|